W Dakarze nie można zapomnieć o idei fair-play. ORLEN Team wzorem do naśladowania

W Rajdzie Dakar każdy z uczestników walczy o setne sekundy. W ekstremalnie trudnych warunkach ważne jest jednak, aby nie zatracić idei sportu i postawy fair-play. Pokazał to Maciej Giemza, który na widok upadku Lai Sainz zatrzymał się i pomógł poszkodowanej Hiszpance.

Rajd Dakar to najtrudniejszy rajd świata. Piaszczyste wydmy, ogromne kamienie, upał - tak w skrócie wyglądają realia imprezy, która od tego roku organizowana jest w Arabii Saudyjskiej i przyciąga najlepszych przedstawicieli rajdów terenowych, w tym zawodników ORLEN Team.

W Dakarze gra idzie o każdą sekundę. Niewymuszony postój czy zagubienie na trasie wiążą się ze stratami czasowymi. Zgubienie punktu kontrolnego i wracanie we właściwym kierunku oznaczają zmarnowanie kilku, kilkunastu minut.

Są jednak sytuacje, obok których nie można przejść obojętnie. Upadek zawodnika i wzywanie przez niego pomocy, utrata kół zapasowych czy też zakopanie się w piaszczystej wydmie. Wtedy każdy z uczestników Dakaru ma chwile na zastanowienie się, czy zatrzymać się i stracić czas, ale pomóc koledze w opresji, czy też gnać dalej i walczyć o jak najlepszy wynik.

Reprezentanci ORLEN Team pokazali już dwukrotnie, że postawa fair-play jest dla nich niezwykle istotna. Już na drugim etapie Maciej Giemza zobaczył jak tuż przed nim upada Laia Sanz. Motocyklista ORLEN Team, nie bacząc na straty czasowe, zatrzymał się i pomógł Hiszpance.

- Zatrzymałem się, zapytałem czy wszystko z nią w porządku. Na szczęście była w stanie podnieść motocykl i jechać dalej - powiedział Giemza, który sam na drugim etapie Dakaru zmagał się z chorobą i zapaleniem gardła.

Tak jak Maciej Giemza bez zastanowienia zatrzymał się i pomógł koleżance z Hiszpanii, tak podobnie postąpił Jakub Przygoński. Kierowca Orlen Team na trzecim etapie zatrzymał się i podarował oponę Vaidotasowi Zali, który przebił koło i nie miał już zapasu na pokładzie swojego MINI.

- Oddaliśmy jedno koło, co pomogło mu kontynuować jazdę. To ważne, bo Zala walczy o miejsce w czołówce Dakaru - skomentował Przygoński.

Bez wątpienia Zala, sensacyjny zwycięzca pierwszego etapu Rajdu Dakar, docenił wsparcie ze strony kierowcy ORLEN Team. Gdy role się odwrócą i to Przygoński będzie potrzebować pomocy, Litwin zapewne nie zawaha się zrewanżować. Bo o to chodzi w Dakarze. Nie tylko o rywalizację w trudnym terenie, ale też postawę fair-play.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.