ORLEN Team podsumował Rajd Dakar. Czas na emocje związane z Robertem Kubicą

Rajd Dakar dobiegł końca. Po raz kolejny udanie zaprezentowała się w nim ekipa ORLEN Team. Swoje życiowe wyniki osiągnęli Maciej Giemza i Kamil Wiśniewski, a dobre tempo na wielu etapach osiągnął Jakub Przygoński. Na tym jednak nie koniec emocji związanych z ORLEN Team.

Tegoroczny Rajd Dakar po raz pierwszy odbył się na terenie Arabii Saudyjskiej. Jazda po nieznanych trasach miała swoje plusy i minusy. 19. pozycję w klasyfikacji samochodów osiągnął Jakub Przygoński. Lider ORLEN Team liczył na walkę o podium, ale już na pierwszym etapie uszkodzeniu w jego samochodzie uległa skrzynia biegów, co skutkowało prawie sześciogodzinną stratą.

- Z tego rajdu nie mogliśmy za dużo wyciągnąć po pierwszym etapie. We wszystkich odcinkach, w których jechaliśmy bez problemów technicznych byliśmy bardzo wysoko. Mieliśmy duży potencjał jeżeli chodzi o prędkość i nasze przygotowanie. Na pewno na pierwszą piątkę. Zabrakło trochę szczęścia. Biorąc pod uwagę aspekty sportowe, jesteśmy zadowoleni z tej edycji - powiedział Przygoński po powrocie do Polski.

Po raz pierwszy w Rajdzie Dakar ekipę ORLEN Team reprezentował zawodnik spoza Polski - był to Czech Martin Prokop, który w klasyfikacji samochodów zajął 12. miejsce. - W poszczególnych etapach pojawiały się piękne i trudne sekcje, ale też bardzo szybkie fragmenty, wymagające jazdy z niemal maksymalną prędkością samochodu, na których nie można było w pełni pokazać umiejętności kierowcy. Liczę, że w przyszłym roku będzie nieco więcej technicznych odcinków, które bardziej preferuję - skomentował Czech.

Ogromne brawa należą się za to Maciejowi Giemzie i Kamilowi Wiśniewskiemu. Obaj zanotowali swoje życiowe wyniki w Rajdzie Dakar. Motocyklista był 17., a quadowiec 5. - Moja strategia opierała się na tym, żeby w pierwszym tygodniu jechać spokojnie i poznawać teren, a w drugim trochę przycisnąć. Myślę, że pokazały to wyniki na poszczególnych etapach. Końcowy rezultat oceniam jako dobry. Oczywiście mogło być lepiej - powiedział Giemza.

- W zmianie lokalizacji Rajdu Dakar podobało mi się więc to, że codziennie było coś nowego. W niektórych miejscach rajd był bardzo szybki, a to wymaga zbudowania silnika, który będzie wytrzymywał te mordercze odcinki, w których czasem 50-60 km trzeba pokonywać na pełnym gazie. Będziemy nad tym pracować - dodał z kolei Wiśniewski.

Reprezentanci ORLEN Team w trakcie tegorocznego Dakaru pokonali 7500 km trasy, z czego aż 75 proc. po piasku, co niejako było powrotem do realiów sprzed laty, gdy rajd gościł jeszcze w Afryce. Zawodnicy polskiej ekipy łącznie spędzili ok. 200 godzin w trasie w ciągu niespełna dwóch tygodni. Wymienili też ok. 130 opon i spalili 8300 litrów paliwa.

Rajd Dakar dobiegł końca, ale był to tylko wstęp do tego, co ORLEN ma w planach w roku 2020. Jak wiadomo, polska firma została sponsorem tytularnym Alfy Romeo w F1, dzięki czemu ekipa będzie rywalizować pod nazwą Alfa Romeo Racing ORLEN.

"Już niebawem kolejne informacje prosto z Team ORLEN" - zapowiedziano ostatnio w social mediach polskiego giganta paliwowego, co można powiązać z przyszłością Roberta Kubicy. Polski kierowca jest w tej chwili jednym z członków ORLEN Team. Kubica w sezonie 2020 na pewno będzie rezerwowym Alfy Romeo w F1, ale na tym jego obowiązki mają się nie kończyć.

Oczekuje się, że 35-latek będzie też ścigać się regularnie w innej serii wyścigowej - DTM. Wpisem mówiącym o "kolejnych ważnych informacjach" ORLEN umiejętnie podgrzał emocje związane z Kubicą. Większość kibiców jest przekonana, że dotyczył on właśnie krakowianina. Czy lada moment poznamy jego przyszłość? Przekonamy się już niebawem.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.