Jakub Przygoński wśród najszybszych kierowców na Dakarze

Drugi tydzień Rajdu Dakar udowodnił, że Jakub Przygoński należy do najszybszych kierowców w stawce Rajdu Dakar. Kierowca ORLEN Team, gdy tylko nie dotykały go problemy mechaniczne, potrafił rywalizować z najlepszymi.

Jakub Przygoński udawał się do Arabii Saudyjskiej pełen nadziei i liczył, że po raz kolejny poprawi swój wynik w Rajdzie Dakar. Do tej pory kierowca ORLEN Team mógł pochwalić się tym, że co roku plasował się wyżej w klasyfikacji generalnej Dakaru.

- Celem jest podium - powtarzał Przygoński, który za sprawą ORLEN Team mógł liczyć na odpowiednie wsparcie i rywalizację z innymi Legendami Dakaru - Carlosem Sainzem, Stephanem Peterhanselem czy Nasserem Al-Attiyahem.

Tyle że już pierwszego dnia Jakub Przygoński przekonał się, jak brutalny potrafi być motorsport. W tej dyscyplinie o sukcesie sportowca decydują nie tylko jego umiejętności, ale też niezawodność maszyny. Awaria skrzyni biegów na pierwszym etapie sprawiła, że załoga ORLEN Team musiała zapomnieć o celu i walce o podium Dakaru.

Na pierwszym etapie Rajdu Dakar, Jakub Przygoński i Timo Gottschalk zmuszeni byli naprawić skrzynię biegów w swoim samochodzie. Naprawa na środku pustyni bez odpowiednich narzędzi zajęła ponad 6 godzin.

Nie oznacza to jednak, że Jakub Przygoński i Timo Gottschalk poddali się. Wręcz przeciwnie. Na kolejnych etapach Dakaru regularnie pojawiali się w czołowej dziesiątce, stopniowo poprawiając swój wynik w "generalce".

Popisem w wykonaniu Przygońskiego był zwłaszcza drugi tydzień Dakaru, gdy kierowca ORLEN Team błysnął formą. Był w stanie do swojej kolekcji zaliczyć kolejne etapowe podium w Dakarze. Ostatecznie w klasyfikacji generalnej Polak zajął 19. miejsce, co należy uznać za bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę sześć godzin straconych na wymianie skrzyni biegów na pierwszym etapie.

- Cieszymy się z mety, bo każdy Dakar nie jest łatwy. To były zawody mieszane z różnymi przygodami, ale cieszę się, że mamy naprawdę mocne tempo i potrafimy jechać tempem czołówki. Jedziemy w granicach drugiego-piątego miejsca - powiedział Jakub Przygoński po osiągnięciu mety rajdu.

To właśnie świetne tempo oraz młody wiek Przygońskiego, który jest jednym z najmłodszych kierowców w czołówce Dakaru, pozwalają wierzyć w to, że kierowca ORLEN Team da nam jeszcze mnóstwo powodów do radości w kolejnych edycjach najtrudniejszego i najbardziej prestiżowego rajdu świata.

- Mieliśmy w tym roku problemy techniczne, ale one się zdarzają. Rajd był trudny, bo Arabia Saudyjska jest fajnym krajem do organizacji Dakaru, ale wymaga to jeszcze lepszego przygotowania samochodów i większego doświadczenia na tym terenie - dodał Przygoński.

To niezbędne doświadczenie Przygoński zdobył kończąc pierwszą w historii edycję Rajdu Dakar rozgrywaną w Arabii Saudyjskiej. W przyszłym roku impreza znów odbywać się będzie w tym państwie i pozostaje mieć nadzieję, że tym razem kierowcy ORLEN Team dopisze więcej szczęścia.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.