Dakar próbą charakteru. Zawodnicy ORLEN Team współczesnymi herosami

Rajd Dakar stanowi ogromne wyzwanie dla wszystkich uczestników. Rywalizacja w piasku, przejazdy po trasie pełnej kamieni. Do tego wysokie temperatury za dnia i niskie w nocy. Dzielnie z najtrudniejszym rajdem świata mierzą się zawodnicy ORLEN Team.

Na Rajdzie Dakar trzeba być przygotowanym na wszystko. Już na początku rywalizacji przekonał się o tym Kamil Wiśniewski, quadowiec reprezentujący ORLEN Team. Na trzecim etapie Wiśniewski wjechał w linkę, którą ktoś pozostawił na trasie. Zrzuciło go to z maszyny.

- Sytuacja nietypowa. Jechałem równolegle do trasy i byłem na dobrej drodze. Był rozciągnięty sznurek i dobrze, że nie ucięła mi głowy. Jestem na szczęście na mecie, cały i z głową - komentował zawodnik ORLEN Team.

Przypadek Wiśniewskiego pokazuje jak trudne są realia Dakaru. Zawodników ORLEN Team można nazwać współczesnymi herosami, którzy nie boją się niczego.

- To było przerażające. Kamil nie wie, dlaczego to było zrobione. Dużym szczęściem było to, że akurat quad nie miał mocy. Wjechał w tę linkę szyją i ma okrutny znak na szyi. Jakby jechał szybciej, to nie wiem jak to mogłoby się skończyć. Byłam przerażona, że takie sytuacje mają miejsce na Dakarze - powiedziała żona Kamila Wiśniewskiego.

Organizatorzy Dakaru w Arabii Saudyjskiej zadbali o to, by po zmianie lokalizacji imprezy trasy nie należały do najłatwiejszych. Adam Tomiczek i Maciej Giemza z ORLEN Team kilkukrotnie zwracali uwagę na to jak wielkim wyzwaniem i niebezpieczeństwem jest jazda w kurzu bezpośrednio za rywalami. Przekonał się o tym Tomiczek, przed którym nagle wyrósł ogromny głaz.

Motocyklista ORLEN Team nie miał szansy na ominięcie go i wywrócił. Podobnie jak Wiśniewski, wykazał się ogromną ambicją i wolą walki, bo mimo wywrotki i mocnego bólu, dojechał do mety etapu. Niestety, obrażenia okazały się na tyle poważne, że Tomiczek musiał kolejnego dnia wycofać się z rywalizacji.

Problemem dla uczestników Dakaru są też temperatury. Za dnia bardzo wysokie, a w nocy bardzo niskie. Maciej Giemza musiał przystępować do rywalizacji ze sporym bólem gardła i lekkim osłabieniem, co skończyło się zażywaniem leków. Uczestnicy Dakaru, nawet po zakończeniu rywalizacji, nie mogą liczyć na luksusu w miasteczku biwakowym.

Dlatego Dakar jest wyzwaniem nie tylko sportowym. Jest próbą charakteru, którą zdają tylko najlepsi. Do nich bez wątpienia należą zawodnicy ORLEN Team. Maciej Giemza, mimo młodego wieku i niewielkiego doświadczenia, jest w stanie jechać tempem światowej czołówki. To samo można napisać o Kamilu Wiśniewskim czy Jakubie Przygońskim. Ten ostatni nie poddał się po tym, jak już pierwszego dnia miał awarię samochodu. Przełożyło się to m.in. na drugie miejsce na mecie jednego z etapów.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.